Jestem pasjonatką wzmacniania organizmu prze gotowanie. Moje zawodowe wykształcenie (mgr ekonomii) nie jest związane z moją pasją i realizowanymi marzeniami. Po latach poszukiwań wróciłam do źródła swojej pasji, do gotowania i zagłębiania wiedzy o leczniczych właściwościach pożywienia.

Jestem wdzięczna losowi, iż w życiowej codzienności nie zagubiłam tego daru. Dziś po latach stał się on kamieniem węgielnym, na którym buduję Centrum Zdrowia - Dyniową Zagrodę.

Pytacie - Co zmieniło moje nastawienie do zdrowia i odżywiania?
Odpowiedź jest niestety banalna - choroba i to nie moja, chociaż zmagałam się już wtedy z endometriozą i niestabilną tarczycą, ale syna, który w 2000 r. w wieku 15 lat zachorował na cukrzycę. Dopiero wtedy wyzwoliła się we mnie moc wzięcia pełnej odpowiedzialności za zdrowie swoje i swojej rodziny.
Szczera chęć zmierzenia się z nową sytuacją otworzyła możliwości innego spojrzenia na odżywianie.
Wróćmy jeszcze jednak do 2000 r.
Już wtedy cieszyliśmy się z wolnego rynku i półek pełnych produktów spożywczych w powstających marketach. Co wybrać, co jest dobre dla mojej rodziny?

To pytanie często sobie zadawałam robiąc zakupy. Jedynie czym mogłam się wtedy kierować to właśnie upodobania smakowe, informacje płynące z reklam i ogólnie propagowana wiedza o wartościch odżywczych produktów spożywczych.
Choroba syna i moja pokazały niestety, że wiedza o witaminach i minerałach nie wystarcza do tego, aby świadomie zaangażować się w wzmacnianie organizmu przez odżywianie.

Czego więc brakuje?
Brakuje wiedzy o naturze produktów.
Mamy produkty, które mają naturę gorącą i wtedy nas rozgrzewają np. imbir suszony, alkohol, baranina, ale po drugiej stronie są również produkty o naturze (termice) zimnej np. pomidory, kiwi, jogurt które nas wychładzają i nawilżają. Pomiędzy nimi są produkty o naturach pośrednich: ciepłej, neutralnej, chłodnej.
Brakuje wiedzy o smakach produktów - mamy pięć podstawowych smaków: kwaśny, gorzki, slodki, ostry, słony.

Pytacie - Co zmieniło moje nastawienie do zdrowia i odżywiania?
Podsumowując brakuje nam wiedzy o naturze produktów, ich smakach i sile ich oddziaływania na nasz organizm , a dodatkowo w pośpiechu dnia codziennego utraciliśmy kontakt z własnym ciałem i sygnałami, które do nas wysyła.

Trzydzieści lat temu, kiedy odżywialiśmy się zgodnie z porami roku, nie martwiąc się, że witaminy i minerały wygotują się nam w zupie, a pomarańcze przypływały do nas tylko na święta, wiedza ta nie była konieczna. Gdzieś ją zagubiliśmy, a może nigdy nie byliśmy jej świadomi.

Czy chcemy w sobie tę świadomość otworzyć? Czy może dalej, dla wygody, obarczać odpowiedzialnością za swoje zdrowie Służbę Zdrowia, a sygnały wysyłane przez nasz organizm typu: ból, zgaga, wzdęcia, ... zagłuszać wszechobecną farmakologią i własnym zobojętnieniem?

Wybór jak zawsze należy do Nas.

Będę jednak szczęśliwa, jeśli w Dyniowej Zagrodzie odnajdziecie wiedzę, potrzebną do wprowadzenia w życie zasad świadomego odżywiania, które stanie się podstawą zdrowego odżywiania.

Jestem osobą od zawsze związaną z otaczającą nas Naturą. Dzieciństwo spędziłam na pojezierzu iławsko-brodnickim, w przepięknym otoczeniu lasów i jezior. Pomimo, iż całe dorosłe życie mieszkam w mieście, to na co dzień szukam kontaktu z przyrodą..

Sprawdź dzisiaj