W pogoni za… tradycją.

Przez admin | Dodany: Grudzień 28, 2015

Nie, nie, to nie pomyłka. Bardziej na czasie byłby pewnie tytuł  „W pogoni za Wiosną”, bo dzień się wydłuża, a słońce łaskocze coraz śmielej nasze twarze. Ja postanowiłam jednak, jeszcze skorzystać z ostatniej szansy przed wiosennym wybuchem naturalnej energii ku górze i trochę powspominać.

Kiedy na przełomie wieków (jak to brzmi), zaczęliśmy poważnie chorować, nie potrafiłam tego zrozumieć. „Zdrowa dieta”, która towarzyszyła mojej rodzinie wtedy na co dzień, a w niej nabiał, surówki, soki owocowe, owocowe koktajle, niestety nie zaowocowały zdrowiem. Szok, niedowierzanie, smutek, bezradność, chaos. Te uczucia pamiętam, ale pamiętam też ogromne pragnienie zrozumienia tego procesu związanego z naszymi zdrowotnymi perypetiami. Myślę, że to pragnienie wyzwoliło siłę, determinację, a potem …… . No właśnie, a potem otworzyły się nowe drzwi. Śmieję się dziś, że musiałam przejść przez drzwi medycyny chińskiej, aby skontaktować się sama z sobą i uwolnić świadomość, która w każdym z nas drzemie, tylko często utarte mechanizmy działania nie pozwalają się jej z naszego wnętrza wydobyć. Tak było. Gdy przeczytałam pierwszą książkę o Pięciu Przemianach, nie widziałam w niej wtedy ogromnej wiedzy z zakresu TMC, ale zobaczyłam moja babcię, która codziennie gotowała dla nas świeże zupy, a nasze odżywianie ściśle związane było z Porami Roku. To wszystko było wtedy takie naturalne, ale jednocześnie kryło w sobie jakąś tęsknotę….. Tęsknotę za kolorowym rynkiem produktów, za puszkę pepsi, pomarańczą, bananem, za tym wszystkim, co obecnie mamy, a wtedy mogliśmy tylko o tym pomarzyć. Teraz nie musimy też marzyć o rzodkiewce i sałacie na wiosnę, mamy je przez cały rok.
Z jaką pokoleniową wiedzą i doświadczeniem weszliśmy w rynek konsumpcyjnego dobrobytu. Będąc na zakupach, czym kierujemy się dokonując wyboru produktów, z których potem będziemy przygotowywać posiłki dla siebie i swoich bliskich?
Czy jest to wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie w naszych domach, czy są to wiadomości z reklam, ciekawy przepis, który wpadł nam ostatnio do ręki, czy ochota na coś konkretnego, nawyk żywieniowy, czy może ogólnie dostępna wiedza na temat wartości odżywczych produktów?

 

Każdy może odpowiedzieć sobie sam, na postawione powyżej pytania. Ja mogę odpowiadać tylko za siebie. Moja babcia nie powiedziała mi niestety, dlaczego warto codziennie ugotować garnek świeżej zupy, oraz tego, że odżywianie się według Pór Roku jest nie tylko najbliższe Naturze, ale również naszemu zdrowiu. Mój dom rodzinny nie jest wyjątkiem. Rozmawiając, na co dzień z ludźmi o odżywianiu, mogę powiedzieć z całą pewnością, że nie ma tradycji przekazywania tego, co cenne dla naszego zdrowia i odżywiania ( jak odżywiać się będąc w ciąży, jak budować i wzmacniać układ pokarmowy u najmłodszych dzieci, co jest ważne w odżywianiu dzieci szkolnych, dlaczego warto jeść ciepłe śniadania). Dlaczego tak się dzieje? Często słyszę, że nie ma, co przekazywać, a wiedza tzw. ludowa traktowana jest, jako przestarzała i niemodna. Nic dziwnego, że obecnie w sprawach odżywiania jesteśmy trochę jak dzieci we mgle. Sprzeczne teorie i mody dietetyczne wywołują wiele zamieszania i często stają się powodem choroby. Moja praktyka pokazuje, że nad tym chaosem możemy zapanować, budując zdrowa praktykę kulinarną opartą na wykorzystaniu pełnej wiedzy zarówno o właściwościach odżywczych produktów jak i ich naturze i smaku. To nie Chińczycy wymyślili naturę produktów. Oni tylko, a raczej w obecnych czasach należałoby użyć zwrotu „aż” kultywują przekaz wiedzy zdobywanej i przekazywanej od pokoleń, a opartej na życiu w harmonii ze swoim środowiskiem i swoją wewnętrzną naturą. Czy my również możemy stworzyć, wykorzystać, a potem przekazywać swoim dzieciom wiedzę o leczniczych właściwościach pożywienia? Bardzo do tego zachęcam. Chodzi bowiem o to, czy chcemy być świadomi budowania swojego zdrowia, czy wolimy, aby inni mówili nam, co dla nas jest dobre. Jak to zrobić? Na początek warto się zatrzymać i wyzwolić z mechanizmów dotychczasowego działania ( sprzyja temu np. klimat DYNIOWEJ ZAGRODY) Potem możemy przeobrazić się w dziecko, które bada świat prze dotyk i smakowanie. W ten sposób możemy poczuć, że marchewka jest nie tylko słodka, ale też czasami lekko gorzka, że w swojej naturze ani nie ochładza, ani nie ogrzewa. Jest neutralna, czyli należy do złotego środka bezpiecznych produktów. Raz możemy ją udusić na masełku klarowanym, z łyżką drobno pokrojonej cebulki i szczyptą kurkumy, na koniec zakwasić lekko cytryną, ostem balsamicznym lub sokiem z kwaszonych ogórków, a innym razem możemy zjeść ją w postaci surówki. I co? Można zauważyć różnicę? Gdy dziecko, które w sobie obudziliśmy domagać się będzie dalszego poznawania przez smakowanie, to może poznajmy pomidora. Jak jest o tej porze roku? Czy pachnie słońcem? W przeciwieństwie do marchewki jest kwaśny, orzeźwiający i chłodny. O tej porze roku, jeszcze bardziej pokazuje swoją wychładzająca naturę, ponieważ przy swoim wzroście nie poczuł ogrzewającej energii słońca. Sztucznie hodowany. Jaki z niego możemy mieć pożytek, gdy właśnie uporaliśmy się z kolejną infekcją? Co powinniśmy wiedzieć o panu Pomidorze, aby jeść go dla zdrowia? To, że jest skarbnicą potasu i likopenu, czy może to jak na naszą wewnętrzną naturę działa jego kwaśny smak i wychładzająca natura? Co mówi mi moja intuicja? Czy może dziś, ta standardowa, intuicyjna praktyka do tego stopnia odeszła w zapomnienie, że wydaje się rewolucyjna? A więc róbmy rewolucję.

 

Róbmy ja w DYNIOWEJ ZAGRODZIE , ale również w swoich domowych kuchniach. Kuchnia domowa, to również tradycja wspólnego przygotowywania posiłków, a potem wspólnego i przy wspólnym stole ich spożywania. Pamiętamy bardzo dobrze, ( bo to niedawna historia), jaką metamorfozę przechodziła ona w ostatnich latach: od centralnego miejsca w domu, po mały kącik z miejscem na kuchenkę mikrofalową. Obecnie wraca do łask, nie wiadomo tylko czy z potrzeby i świadomości, czy wypłynęła na modowej fali, bo gotowanie stało się trendy. Zalety kuchni domowej można wymieniać długo. Są one nie tylko zdrowotne i finansowe, ale również budują więź i tradycje w rodzinie, co w przyszłości na pewno przełoży się na poprawę jakości naszego życia. Kuchnia domowa jest szczególnym miejscem, w którym można wcielać w życie pewną maksymę: Zwróć uwagę na to, co jesz….. a szczęście będzie z Tobą.

 

Przed nami nowa pora roku – wiosna. Pora ta związana jest z sianiem, a więc to dobry czas na to, aby zaangażować się w wzmacnianie organizmu przez odżywianie. Pamiętajmy, że co zasiejemy wiosna, zbierzemy jesienią. Mądrze siejmy, obficie zbierajmy, abyśmy zdobytą wiedzę mogli przekazywać naszym dzieciom z pożytkiem dla ich zdrowia.

 

Dziś Tłusty Czwartek i Ostatki. Musi być tradycyjnie :
– coś tłustego,
– coś czekoladowego
– coś kruchego i puszystego

 

racuchy naszpikowane dynia1. RACUCHY NASZPIKOWANE DYNIĄ

Zalety kuchni domowej mam okazję zawsze wychwalać i błogosławić przy każdej jednej potrawie, która przyrządzam. Dlaczego? Dlatego ponieważ wiem, jakich surowców używam, przy wypiekach mogę weryfikować ilość i jakość cukru, mogę zawsze dodać przyprawy, które nie tylko wzbogacą moje dzieło, ale także pomogą w jego przyswojeniu. Same zalety i do tego jeszcze świetna zabawa, do której można zaprosić domowników.

 

Składniki:
1. 1,5 szklanki mąki ( można wybrać jej rodzaj),
2. 3 jajka,
3. 1 łyżka cukru pudru,
4. 1 łyżka masła ( stopić),
5. 1 łyżka pokruszonych drożdży,
6. 1 łyżeczka miodu,
7. około 0,5 szklanki mleka ( ja użyłam mleka migdałowego własnej roboty),
8. 1/3 łyżeczki mielonego kardamonu,
9. 1/3 łyżeczki mielonej wanilii,
10. szczypta soli,
11. 1 szklanka pokrojonej w kostkę dyni piżmowej

 

Wykonanie:
Dynię piżmową pokroić w kostkę i podusić przez 5 minut na patelni przetartej olejem. Dusić pod przykrywką.
• drożdże roztarte z łyżeczką miodu i 2 łyżkami mąki wymieszać z ciepłym mlekiem i zostawić do wyrośnięcia,
• jajka ubić z cukrem pudrem na gęstą masę,
• dodać mąkę i pozostałe składniki,
• na koniec wmieszać dynię,
• odstawić do wyrośnięcia,
• smażyć na gorącym oleju na złoty kolor

 

czekoladowe babeczkiCZEKOLADOWE BABECZKI, CZYLI CZEKOLADOWA KLASYKA

Składniki: ( na sześć babeczek)
1. 120 gram gorzkiej czekolady,
2. 70 gram masła,
3. 1 czubata łyżka cukru pudru
4. 3 łyżki mąki,
5. 3 jajka,
6. szczypta kardamonu,
7. szczypta soli
Wykonanie:
• masło i czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej,
• jajka ubić z cukrem pudrem,
• dodać przesianą mąkę, szczyptę soli i kardamon,
• dodać przestudzoną maślaną masę,
• przełożyć do foremek,
• piec w piekarniku nagrzanym do 2200C. (gaz)
Można podawać z pieczoną gruszką.

 

kruche babeczki z masa ze slodkich ziemniakowKRUCHE BABECZKI WYPEŁNIONE MASĄ ZE SŁODKICH ZIEMNIAKÓW

To moja wariacja na temat kombinacji, albo kombinacja wariacji. Nieważne, ważne jest natomiast to, iż kolejny mój wypiek pokazuje przewagę kuchni domowej. Ty też to potrafisz. Zaangażuj się w tworzenie dla zdrowia w zgodzie z naturą.
Składniki:

Ciasto kruche:
1. 2 szklanki maki pszennej orkiszowej,
2. 150 gram masła,
3. ½ łyżeczki cynamonu,
4. 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej,
5. szczypta kurkumy,
6. szczypta soli
Nadzienie:
1. 1 duży, słodki ziemniak upiec w piekarniku na pół twardo ( przestudzić i zetrzeć na jarzynowej tarce o drobnych oczkach),
2. 2 jajka całe,
3. 2 żółtko,
4. 1 czubata łyżka cukru pudru ( może być więcej),
5. 50 gram mielonych migdałów,
6. 30 gram mielonych płatków owsianych,
7. sok z połowy cytryny,
8. 3 łyżki stopionego masła

 

Wykonanie:
• mąkę posiekać z masłem i cukrem pudrem oraz przyprawami. Zagnieść, rozwałkować, ( gdy ciasto się nie klei, dodać 2 łyżki zimnej wody) i wyłożyć nim foremki. Wstawić do piekarnika nagrzanego do tem. 2200 C. ( gaz) na około 10 minut,
W tym czasie przygotowujemy nadzienie:
• jajka i żółtka oraz cukier puder ubić na gęstą masę, dodać pozostałe składniki nadzienia, delikatnie wymieszać i nałożyć na przestudzone kruche babeczki;
• zapiekać jeszcze 20 minut w tem. 2000 C. (gaz)

Smacznego!